Może rodzice chcą wkońcu spełnic swoje marzenia i wyprowadzić się do Aglii. Mama zawsze chciała tam mieszkać razem z tatą i być jedną wielką, kochającą się rodzinką. Tylko problem w tym że ja nie za bardzo chciałam wyjeżdżać, a z resztą jeszcze nic nie wiadomo.
Reszte drogi przebyliśmy w ciszy.Lekcje mineły jak zwykle bardzo szybko. W szkole raczej nie działo się nic ciekawego z wyjątkiem tego że jakiś kujon przez to że zapatrzył się na Megi wywalił się i walnął twarzą w swój lunch.
Kiedy wróciłam do domu w salonie siedziała moja mama z bardzo poważnym wyrazem twarzy. Weszliśmy z Joshem do salonu i usiedliśmy na kanapie oczekując od mamy jakiegoś wyjaśnienia. Czekaliśmy jakieś pięć minut co chwila spoglądając to na siebie to na mame. W końcu po długim wyczekiwaniu mama zabrała głos:
-Kochane wy moje dzieciaczki- o jaka miła odmiana- miałam właściwie poczekać z tym na Jamiego ale już dłużej nie wytrzymam. Jak już z pewnością od dawna wiecie moim marzeniem zawsze było zamieszkać w Anglii. No i w tym roku z tatą uzgodniliśmy że najwyższa pora spełnić to marzenie.
- No dobra mamo nie przedłużaj jedziemy w tym roku?- odezwałam się w końcu odrobine podnosząc głos.
- Nie takim tonem moja kochana. A co do twojego pytania- tak wyjeżdżamy w tym roku.
- No i świetnie. Po co owijać w bawełne trzeba było to od razu powiedzieć. Jasne ustalajcie sobie tak dalej wszystko bez nas a napewno na dobrem wam to nie wyjdzie.- powiedziałam i wyszłam z salonu. Poszłam na góre i mocno trzaskając drzwiami weszłam do pokoju. Matka krzyczała coś jeszcze z dołu ale ja miałam ją w dupie. Tak, tak pewnie pomyślicie że nie powinnam tak robić i grzecznie z nią porozmawiać na ten temat, ale ja nie miałam na to najmniejszej ochoty.
Kiedy do domu wrócił mój starszy brat i dowiedział się o planach matki było jeszcze gorzej, wściekł się jeszcze bardziej niż ja. On w przećwieństwie do mnie miał możliwość i skorzystał z niej i wyszedł z domu nie mówiąc dokąd idzie. Całą reszte dnia i calusieńką noc spędziłam na rozmyślaniu nad tym jak to będzie, że bd musiała zostawić tu reszte rodziny i moją najlepszą przyjaciółkę, bez której mimo tego że poznałyśmy się rok temu nie moge żyć. Nie wiem dlaczego ale do głowy przyszło mi pytanie co zrobią ludzie jak się o tym wszystkim dowiedzą, jak będą się zachowywać wobec nas. A najbardziej nurtowało mnie pytanie "Co na to powie Style's". Znam go od małego i jakoś nigdy nie darzyliśmy się sympatią. Pewnie będzie się wyśmiewał z mojego nieszczęścia, z tego że będe musiała rozstać się z Megan,z tego że nie znam za dobrze języka i z tego że z pewnoscią nie dam sobie rady.
Styles.... ughhh. Kiedy tylko usłysze to nazwisko po moim ciele przechodzą ciarki, a na twarzy pojawia się obrzydzenie.
Z pewnością spytacie : Dlaczego? Przecież to ideał, piękne włosy, oczy, uśmiech.
Może i tak jest, kiedyś nawet to dostrzegałam, bo przez chwile byłam w nim zauroczona,
ale to było w przedszkolu. Kiedy byliśmy małymi dzieciakami nasze mamy się przyjaźniły
niestety nadal tak jest, my z początku również bardzo się lubiliśmy, nawet udawaliśmy
pare, ale wiecie u malutkich dzieci to słodko wygląda, lecz pewnego dnia Styles
przegiął- pocałował mnie a potem wyzwał od dziwek.Wiecie niby nic złego, może nie wieedział co mówi, tak mieliśmy może z sześć lat, ale dla mnie
to była naprawde poważna sprawa mówiłam mu że jest moim przyjacielem, a on tak bez zapowiedzi,
bez uprzedzenia pocałował mnie, a jeszcze potem tak nazwał. Nasze mamy się z początku były złe ale stwierdziły że nie powiedział tego specjalnie,
potem śmiały sie z tego.
A ja w tym czasie siedziałam w swoim pokoiku,który jeszcze wtedy dzieliłam z Jamiem i płakałam. Dla mnie to było nie wybaczalne.
Może i pewnego dnia jakbyśmy dorośli dogadlibyśmy się, ale on ponownie zawiódł.Kiedy byliśmy
w czwartej klasie, a dobrze wiecie że w takim wieku nie odbieramy juz nic na żarty- on
wypaplał całej klasie że się pocałowaliśmy oczywiście do tego dorzucił jakąś swoją bajeczke
niestety nie moge powiedzieć wam jej treści bo nikt nigdy nie chciał mi jej wyjawić nawet
mój brat. Przed jego występkiem, chciałam się nawet z nim pogodzić, ale jak widzicie nie udało
się. On próbował wytłumaczyć mi że to tylko takie żarciki, ale ja go nie chciałam
słuchać. Od tamtego czasu kiedy tylko mijamy się na korytarzu jedyne co można
między nami zobaczyć to nienawiść. Najgorzej jest jeżeli na jakiejś lekcji mamy zrobić
coś razem, a to zdarza się dość często bo jesteśmy w tej samej klasie i nasze nazwiska
są obok siebie, bo oczywiście jak na złość nikt w naszej klasie nie ma nazwiska na T lub U.
Rano wstałam i pierwsze co zrobiłam to weszłam na fb. Chciałam sprawdzić czy mam jakieś wiadomości od Megi i jak się okazało były tam.
"Hejkaaaaaa.... Kate czo porabiasz?"
"Haloooo jesteś tam?"
"Kurde Kate co jest?"
Od razu jej odpisałam.
"Hejka sry że wczoraj nie odpisywałam, ale nie miałam zbytnio czasu. Pogadamy potem, spotkajmy się dzisiaj o 15.00 w parku koło stawiku."
"Hej, nmzc przepraszać, przecież ja rozumiem. Oki jak dla mnie nie ma problemu. Do zobaczenia"
"Oks do zoba."
Po odpisaniu przyjaciółce poszłam do łazienki w celu odświerzenia się. Kiedy wyszłam już z łazienki,ubrałam się w luźne czarne spodnie i krótką białą koszulke.
Potem zeszłam na dół, a kogo tam zastałam? CAŁĄ moją rodzinke, oczywiście ucieszyłam się że tata przyjechał,ale potem zauważyłam że nie jesteśmy sami.
W salonie, na kanapie siedziała rodzina Styles'ów. W naszym domu przebywali oni dość często, ale zazwyczaj przychodzili bez swojego synalka, tym razem niestety było inaczej.
Wydało mi się to odrobine dziwne że przyli w ten sam dzień w który przyjechał mój tata, ponieważ mój tata i ojciec Harry'ego pracowali razem zawsze pierwsze dni spędzali
ze swoimi rodzinami.
- O!Nareszcie jesteś Kate.- po słowach mojej rodzicielki wszyscy zwrócili wzrok w moją strone. Ughhh!! Nienawidze tego uczucia.- Siadaj musimy Wam wszystkim coś powiedzieć.
Nasze dzieciaki już większość wiedzą- oczywiście mowa była o mnie i moim rodzeństwie,ale chwila jak to "większość"?- ale wasze jeszcze nie. Czy mam racje?
- Tak kochana.- powiedziała matka Gemmy i Harry'ego.
-Mamo wytłumacz nam w końcu o co chodzi. Po co tu wszyscy musieliśmy przyjść.- Harry raczej nie był zadowolony z tego że tu przyszedł, zresztą nie on jeden.
- Harry ciocia za chwile wszystko wam powie, ale daj jej dojść do słowa.
- No więc tak, wasi ojcowie dostali awans.- o jak fajnie, ale... co? Wasi?- Niestety wiązał się on z tym że musieli zmienić ich miejsce zamieszkana, lecz
dobrą stroną tego awansu, jak wiemy jest ich wiele.- mamo błagam cię poprostu powiedz co jest...-Jedną z nich jest to że przprowadzamy się wszyscy razem do Anglii.
Nasze matki i ojcowie jak i starsze rodzeństwo, no poprostu wszyscy oprócz mnie i Hazzy zaczeli skakać ze szczęśćia nawet mój młodszy brat się cieszył.
Tak ja wiem to jest lepsze życie i wgl, ale KURWA: razem?
- Jak to wszyscy?- spytal Harry.
- No tak synku cała nasza wielka rodzinka.
- Niech zgadne jeszcxze będziemy mieszkać obok siebie?
-Zgadłaś córciu.
-CO?- wypaliliśmy równocześnie z Harry'm.
- Tak dzieciaki, właściwie to będziemy mieszkali w jednym domu...
Hejka Miśki. Mam nadzieje że ktoś to przeczyta. Z góry przepraszam za wszystkie błędy.
/Megiś.
Reszte drogi przebyliśmy w ciszy.Lekcje mineły jak zwykle bardzo szybko. W szkole raczej nie działo się nic ciekawego z wyjątkiem tego że jakiś kujon przez to że zapatrzył się na Megi wywalił się i walnął twarzą w swój lunch.
Kiedy wróciłam do domu w salonie siedziała moja mama z bardzo poważnym wyrazem twarzy. Weszliśmy z Joshem do salonu i usiedliśmy na kanapie oczekując od mamy jakiegoś wyjaśnienia. Czekaliśmy jakieś pięć minut co chwila spoglądając to na siebie to na mame. W końcu po długim wyczekiwaniu mama zabrała głos:
-Kochane wy moje dzieciaczki- o jaka miła odmiana- miałam właściwie poczekać z tym na Jamiego ale już dłużej nie wytrzymam. Jak już z pewnością od dawna wiecie moim marzeniem zawsze było zamieszkać w Anglii. No i w tym roku z tatą uzgodniliśmy że najwyższa pora spełnić to marzenie.
- No dobra mamo nie przedłużaj jedziemy w tym roku?- odezwałam się w końcu odrobine podnosząc głos.
- Nie takim tonem moja kochana. A co do twojego pytania- tak wyjeżdżamy w tym roku.
- No i świetnie. Po co owijać w bawełne trzeba było to od razu powiedzieć. Jasne ustalajcie sobie tak dalej wszystko bez nas a napewno na dobrem wam to nie wyjdzie.- powiedziałam i wyszłam z salonu. Poszłam na góre i mocno trzaskając drzwiami weszłam do pokoju. Matka krzyczała coś jeszcze z dołu ale ja miałam ją w dupie. Tak, tak pewnie pomyślicie że nie powinnam tak robić i grzecznie z nią porozmawiać na ten temat, ale ja nie miałam na to najmniejszej ochoty.
Kiedy do domu wrócił mój starszy brat i dowiedział się o planach matki było jeszcze gorzej, wściekł się jeszcze bardziej niż ja. On w przećwieństwie do mnie miał możliwość i skorzystał z niej i wyszedł z domu nie mówiąc dokąd idzie. Całą reszte dnia i calusieńką noc spędziłam na rozmyślaniu nad tym jak to będzie, że bd musiała zostawić tu reszte rodziny i moją najlepszą przyjaciółkę, bez której mimo tego że poznałyśmy się rok temu nie moge żyć. Nie wiem dlaczego ale do głowy przyszło mi pytanie co zrobią ludzie jak się o tym wszystkim dowiedzą, jak będą się zachowywać wobec nas. A najbardziej nurtowało mnie pytanie "Co na to powie Style's". Znam go od małego i jakoś nigdy nie darzyliśmy się sympatią. Pewnie będzie się wyśmiewał z mojego nieszczęścia, z tego że będe musiała rozstać się z Megan,z tego że nie znam za dobrze języka i z tego że z pewnoscią nie dam sobie rady.
Styles.... ughhh. Kiedy tylko usłysze to nazwisko po moim ciele przechodzą ciarki, a na twarzy pojawia się obrzydzenie.
Z pewnością spytacie : Dlaczego? Przecież to ideał, piękne włosy, oczy, uśmiech.
Może i tak jest, kiedyś nawet to dostrzegałam, bo przez chwile byłam w nim zauroczona,
ale to było w przedszkolu. Kiedy byliśmy małymi dzieciakami nasze mamy się przyjaźniły
niestety nadal tak jest, my z początku również bardzo się lubiliśmy, nawet udawaliśmy
pare, ale wiecie u malutkich dzieci to słodko wygląda, lecz pewnego dnia Styles
przegiął- pocałował mnie a potem wyzwał od dziwek.Wiecie niby nic złego, może nie wieedział co mówi, tak mieliśmy może z sześć lat, ale dla mnie
to była naprawde poważna sprawa mówiłam mu że jest moim przyjacielem, a on tak bez zapowiedzi,
bez uprzedzenia pocałował mnie, a jeszcze potem tak nazwał. Nasze mamy się z początku były złe ale stwierdziły że nie powiedział tego specjalnie,
potem śmiały sie z tego.
A ja w tym czasie siedziałam w swoim pokoiku,który jeszcze wtedy dzieliłam z Jamiem i płakałam. Dla mnie to było nie wybaczalne.
Może i pewnego dnia jakbyśmy dorośli dogadlibyśmy się, ale on ponownie zawiódł.Kiedy byliśmy
w czwartej klasie, a dobrze wiecie że w takim wieku nie odbieramy juz nic na żarty- on
wypaplał całej klasie że się pocałowaliśmy oczywiście do tego dorzucił jakąś swoją bajeczke
niestety nie moge powiedzieć wam jej treści bo nikt nigdy nie chciał mi jej wyjawić nawet
mój brat. Przed jego występkiem, chciałam się nawet z nim pogodzić, ale jak widzicie nie udało
się. On próbował wytłumaczyć mi że to tylko takie żarciki, ale ja go nie chciałam
słuchać. Od tamtego czasu kiedy tylko mijamy się na korytarzu jedyne co można
między nami zobaczyć to nienawiść. Najgorzej jest jeżeli na jakiejś lekcji mamy zrobić
coś razem, a to zdarza się dość często bo jesteśmy w tej samej klasie i nasze nazwiska
są obok siebie, bo oczywiście jak na złość nikt w naszej klasie nie ma nazwiska na T lub U.
Rano wstałam i pierwsze co zrobiłam to weszłam na fb. Chciałam sprawdzić czy mam jakieś wiadomości od Megi i jak się okazało były tam.
"Hejkaaaaaa.... Kate czo porabiasz?"
"Haloooo jesteś tam?"
"Kurde Kate co jest?"
Od razu jej odpisałam.
"Hejka sry że wczoraj nie odpisywałam, ale nie miałam zbytnio czasu. Pogadamy potem, spotkajmy się dzisiaj o 15.00 w parku koło stawiku."
"Hej, nmzc przepraszać, przecież ja rozumiem. Oki jak dla mnie nie ma problemu. Do zobaczenia"
"Oks do zoba."
Po odpisaniu przyjaciółce poszłam do łazienki w celu odświerzenia się. Kiedy wyszłam już z łazienki,ubrałam się w luźne czarne spodnie i krótką białą koszulke.
Potem zeszłam na dół, a kogo tam zastałam? CAŁĄ moją rodzinke, oczywiście ucieszyłam się że tata przyjechał,ale potem zauważyłam że nie jesteśmy sami.
W salonie, na kanapie siedziała rodzina Styles'ów. W naszym domu przebywali oni dość często, ale zazwyczaj przychodzili bez swojego synalka, tym razem niestety było inaczej.
Wydało mi się to odrobine dziwne że przyli w ten sam dzień w który przyjechał mój tata, ponieważ mój tata i ojciec Harry'ego pracowali razem zawsze pierwsze dni spędzali
ze swoimi rodzinami.
- O!Nareszcie jesteś Kate.- po słowach mojej rodzicielki wszyscy zwrócili wzrok w moją strone. Ughhh!! Nienawidze tego uczucia.- Siadaj musimy Wam wszystkim coś powiedzieć.
Nasze dzieciaki już większość wiedzą- oczywiście mowa była o mnie i moim rodzeństwie,ale chwila jak to "większość"?- ale wasze jeszcze nie. Czy mam racje?
- Tak kochana.- powiedziała matka Gemmy i Harry'ego.
-Mamo wytłumacz nam w końcu o co chodzi. Po co tu wszyscy musieliśmy przyjść.- Harry raczej nie był zadowolony z tego że tu przyszedł, zresztą nie on jeden.
- Harry ciocia za chwile wszystko wam powie, ale daj jej dojść do słowa.
- No więc tak, wasi ojcowie dostali awans.- o jak fajnie, ale... co? Wasi?- Niestety wiązał się on z tym że musieli zmienić ich miejsce zamieszkana, lecz
dobrą stroną tego awansu, jak wiemy jest ich wiele.- mamo błagam cię poprostu powiedz co jest...-Jedną z nich jest to że przprowadzamy się wszyscy razem do Anglii.
Nasze matki i ojcowie jak i starsze rodzeństwo, no poprostu wszyscy oprócz mnie i Hazzy zaczeli skakać ze szczęśćia nawet mój młodszy brat się cieszył.
Tak ja wiem to jest lepsze życie i wgl, ale KURWA: razem?
- Jak to wszyscy?- spytal Harry.
- No tak synku cała nasza wielka rodzinka.
- Niech zgadne jeszcxze będziemy mieszkać obok siebie?
-Zgadłaś córciu.
-CO?- wypaliliśmy równocześnie z Harry'm.
- Tak dzieciaki, właściwie to będziemy mieszkali w jednym domu...
Hejka Miśki. Mam nadzieje że ktoś to przeczyta. Z góry przepraszam za wszystkie błędy.
/Megiś.

Z niecierpliwością czekam na nexta :**
OdpowiedzUsuń